Facebook praktykuje twarde negocjacje ze swoimi klientami, ale…

facebook
Facebooktwitterpinterestmail

Facebook praktykuje twarde negocjacje ze swoimi klientami, ale…

->> Nigdy nie sądziłem, że Facebook może być dla mnie źródłem inspiracji do napisania artykułu o negocjacjach. A jednak tak się stało, i to pomimo, iż mój związek z facebook‘iem jest taki sam jak większości z nas, czyli jestem jego zwykłym prywatnym użytkownikiem. Poniżej najpierw trochę o moim przypadku, a następnie o tym, jakie wnioski negocjacyjne z tego wysnułem oraz prawdziwy przykład negocjowania w biznesie (oczywiście z facebook’em).

Wstęp – zaskoczenie, mój błąd i cyberchaos

Pewnego razu, chcąc zalogować się do mojego konta, okazało się, że moje konto jest zablokowane, a sam facebook oczekuje formalnego poświadczenia mojej tożsamości poprzez przesłanie skanu dowodu osobistego, czy też innego, podobnego dokumentu (paszport, etc.). Ot taka niespodzianka!

Cała sprawa, wg. FB, wynika z tego, że posługuję się nieprawdziwym nazwiskiem – owszem, to prawda, używam skrótu od mojego nazwiska. Facebook natomiast uważa, że muszę posługiwać się prawdziwym – a niby dlaczego? Przecież to moja sprawa. Zwłaszcza, że nie posługuję się ani cudzym nazwiskiem, ani cudzym wizerunkiem… A no bo taki regulamin sobie FB ustalił, ale niektórzy otwarcie nazywają tą praktykę wyłudzaniem danych osobowych – pisze o tym autorka bloga kochajitworz.pl, która doświadczyła już podobnego problemu.

Sama blokada nie zrobiła na mnie żadnego negatywnego wrażenia, gdyż traktuję portal facebook po macoszemu, czyli zupełnie nie przywiązuję do niego poważnej uwagi. Wykorzystuję go głównie do przeglądania wiadomości z niektórych portali (mogę się bez tego obyć, śledząc je bezpośrednio lub za pomocą RSS), czytania i oglądania rzeczy zabawnych oraz śledzenia profili z ładną fotografią (to też mogę robić bezpośrednio). Sam też czasami coś publikuję, ale bardzo rzadko są to treści poważne – raczej takie o charakterze zabawnym lub ciekawostki. Oczywiście facebook pomaga mi w utrzymywaniu niektórych znajomości, ale jest wiele innych narzędzi, które realizują ten sam cel.

Innymi słowy, nie czuję się uzależniony od facebook’a i dlatego fakt blokady mojego konta nie zrobiłby na mnie większego znaczenia gdyby nie to, że mam tam skromny fanpage bloga, którego nie da się odseparować od prywatnego konta, a więc, w związku z blokadą mojego prywatnego konta, straciłem także dostęp do zarządzania fanpage’em, z czego akurat nie byłem zadowolony.

Co ciekawe i na marginesie, 3 dni wcześniej doświadczyłem podobnych problemów z firmą 1and1, ówczesnym dostawcą hostingu bloga. Strona bloga została zablokowana z powodu przeterminowanej płatności za odnowienie wykupionej przeze mnie domeny, którą kiedyś wykupiłem korzystając z tego samego konta klienta.

Krótko mówiąc, dopadł mnie jakiś chwilowy cyberchaos 🙂

Z jednym i z drugim szybko się uporałem, choć wymagało to ode mnie odrobiny wysiłku i irytacji, ale nie ma tego złego, gdyż cały ten chaos stał się źródłem pewnej inspiracji…

Inspiracja negocjacyjna

W związku z całym tym zajściem, jakie spłatał mi facebook zacząłem się zastanawiać jaką ogromną siłę negocjacyjną może mieć tego typu portal, który ma potwornie silną markę i przeogromną rzeszę użytkowników prywatnych, będących potencjalnymi konsumentami, do których chcą dotrzeć różne firmy, czyli chętni do płacenia facebook’owi reklamodawcy.

Popytałem tu i tam i dotarłem do osób, które mają doświadczenie w kontaktach handlowych oraz negocjowaniu z facebookiem warunków uruchamiania kampanii reklamowych.

Jak facebook negocjuje z klientem

Pokrótce, historia którą poznałem ze świata reklamy przedstawia się w następujący sposób.

Pewna duża znana firma, ale nie mogę tutaj zdradzać jej nazwy, korzysta z reklamowych usług facebook’a – prowadzi fanpage i wykupuje kampanie reklamowe.

Czasami także, owa firma, przeprowadza komercyjne ankiety wśród internautów, co także musi być zlecone i wykupione w firmie facebook.

Przy okazji tworzenia wspólnie z zespołem facebook’a takiej ankiety i ustalania liczby pytań (od tego zależy stawka, jaką należy zapłacić) oraz ich treści okazało się, ze facebook chce dołączyć do ankiety swoje pytanie, które miałoby badać zaangażowanie internautów. Sęk w tym, że pytanie było tendencyjne, a więc wynik zaangażowania łatwy do przewidzenia, może nie precyzyjnie, ale na pewno, że będzie on na bardzo wysokim poziomie.

Po co to facebook’owi? A po to by później chwalić się swoim potencjalnych klientom, czyli firmom, że jego użytkownicy są bardzo zaangażowani w reagowanie na kampanie publikowane na FB, co z kolei jest oczywiście świetnym pretekstem do ustalania wyższych stawek za takie usługi.

Z drugiej strony, zaburza to własne śledzenie efektów kampanii przez jej zleceniodawcę oraz może wpłynąć na wyniki ankiety, a w konsekwencji na decyzje marketingowe oraz, w konsekwencji, zyski ze sprzedaży i pozycję firmy na rynku.

Oczywiste jest, że świadoma tych ryzyk osoba reprezentująca zleceniodawcę zaprotestowała dokładaniu czegokolwiek do zaprojektowanej przez nią ankiety, ale niestety wywołało to odmowę ze strony FB i silną obronę tego stanowiska.

Ostatecznie, dzięki uporowi i dużej świadomości marketingowej przedstawiciela reklamodawcy, FB ostatecznie się ugiął, ale stało się to po kilku podejściach do negocjacji i odrzuceniu kilku alternatywnych ale nadal niekorzystnych propozycji ze strony facebook’a.

Sęk w tym, że takie kampanie negocjowane są najczęściej przez pracowników działu marketingu zleceniodawcy, a więc to jakie efekty dla klienta przyniesie dana kampania zależy od osób, które mają mniej negocjacyjnego doświadczenia niż sprzedawcy, kupcy czy członkowie zarządów.

Polityka facebook‘a i opinie na jej temat

1. Użytkownik prywatny

Tak jak wspomniałem powyżej, facebook ma taki regulamin, że może oczekiwać poświadczenia tożsamości poprzez przesłanie skanu oficjalnego dokumentu tożsamości i często sięga po to narzędzie.

Dla mnie osobiście oburzające jest to, że FB oczekuje aż tak poważnego dokumentu do tak mało poważnych celów (z punktu widzenia użytkownika portalu). Nasuwa mi się od razu pytanie: po co mu takie dane?!

Szczerze to nie wiem po co – może Ty mi powiesz? Jeśli masz jakieś mądre wytłumaczenie, to podziel się swoją opinią w komentarzu poniżej artykułu.

Jedno udało mi się sprawdzić i ustalić – facebook nie potrzebuje wszystkich danych z dowodu osobistego. Przesłałem skan tylko pierwszej strony mojego dowodu osobistego i zamazałem na nim hologramy, imiona rodziców oraz datę urodzenia i mimo tego został on zaakceptowany.

Myślę, że to przydatna wskazówka dla osób, które znajdą się w tej samej sytuacji.

2. Użytkownik firmowy, czyli klient

Zastanawiam się nad etyką postępowania facebook’a. Nie chodzi mi i twarde negocjacje wykorzystujące przewagę siły, jaką facebook czerpie ze swojej pozycji na rynku. Wiele ludzi ciężko na nią pracowało i każdy zachowałby się podobnie na ich miejscu.

Martwi mnie jednak takie manipulowanie przy kampaniach, po to by stworzyć sztuczny wskaźnik doskonale promujący ofertę portalu i pozwalający na zawyżanie stawek. Jak sądzisz, mam rację czy po prostu się czepiam?

 

 

Skomentuj jako pierwszy!

Dodaj swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *